Zapach średniowiecznego pola bitwy

Autor: Marek Warner

Zapach_Bitwy

Ze względu na rozwój kultury rycerskiej, konflikty zbrojne doby średniowiecza należały do ciekawych i rozbudowanych widowisk – o  ile oczywiście możemy w ten sposób mówić
o tego typu wydarzeniach. Epoka ta stworzyła także etos  (wzorzec) rycerza. Idealnego wojownika, który w swoim życiu miał kierować się określonymi zasadami (zarówno na polu bitwy, jak i poza nim). Jego przygody opisywano w ówczesnej literaturze. Słynne „Chansons de geste” doskonale pokazują świat rycerstwa. My natomiast, spróbujemy dzisiaj opisać pole średniowiecznej bitwy za pomocą zapachów.

Metal i krew
Było to miejsce, gdzie pomiędzy stronami toczyła się walka na życie i śmierć. Wbrew pozorom, w wiekach średnich wojna nie była tak okrutna – jeżeli oczywiście zestawimy ją
ze starożytnymi teatrami działań wojennych czy frontami II Wojny Światowej. Kodeks rycerski dokładnie określał metody prowadzenia walki, a nawet dni, w ciągu których można było walczyć. Co nie oznacza, że nie dochodziło do makabrycznych scen. Szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę decydujące momenty bitew, długotrwałe oblężenia miast czy starcia
z “Saracenami” podczas krucjat. Rany i zapach krwi były czymś powszechnym. Rycerze ginęli także podczas potyczek. I nawet najlepsza, metalowa zbroja nie zawsze ich przed tym chroniła. Ale nawet ostatnie chwile wojownika była bardzo dobrze zaplanowane. Regulowały jest tzw. zasady ars bene moriendi. Czyli sztuki dobrego umierania. Reguły te zostały bardzo dobrze opisane w jednym z najważniejszych zabytków średniowiecznej literatury – Pieśni
o Rolandzie.

Trawa i zapach obozowiska
Poza przypadkami oblężeń, unikano starć w przestrzeni miejskiej. Teatrem bitewnym stawały się rozległe pola, pobliża lasów bądź miejsca strategiczne z punktu widzenia lokalnego ukształtowania terenu. Dookoła roztaczał się zapach trawy, roślin czy rosnących w pobliżu drzew.

Nie bez znaczenie były także warunki atmosferyczne. Na ostateczne rozstrzygnięcie mógł mieć wpływ zarówno nieznośny upał; jak i błoto, które powstawało po obfitym deszczu.
W obozowisku biesiadowano. Nawet w tak ekstremalnych warunkach widoczna była namiastka normalnego życia. Przy ognisku spożywano pieczone mięso, które popijano piwem i miodem. Odpoczynek po takim wielkim wysiłku i stresie był czymś zupełnie zrozumiałym. Za wojskami podążały tabuny ludzi, którzy w takich okolicznościach szukali dla siebie zarobku. Rzemieślnicy, kupcy czy nawet “córki Koryntu”.

Jak widzimy, “mikrokosmos” średniowiecznego pola bitwy był miejscem niezwykle różnorodnym. Krzyżowały się tutaj różne wydarzenia, emocje; a także zapachy.

Podobne wpisy z tej kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.